ach..to ja jeszcze mam bloga?
widać, że dojrzałam już do pożegnania się z nim.
a bliskość Kochanego zajmuje cały wolny czas.
szczęśliwa jestem.
dwie dwójki
ale ten czas szybko leci :)
nienawidzę tego miejsca. nie trawię i już. i gdy słyszę panią zapowiadającą pociąg pośpieszny/ekspresowy/inter-city do Wrocławia odjedzie z peronu.. to aż żal serce ściska.. bo ja już nie potrafię być bez niego nawet weekendu.
ale do poniedziałku już blisko. i znowu będziemy razem..
nawet nie sądziłam, że można tak bardzo tonąć we szczęściu. zatracam się w nim, w miłości, w cudnej codzienności. i aż słów brak, by to wszystko określić.
warto było tyle czekac
i tak sie wycierpieć..
by móc cieszyć sie tym, że praktycznie codziennie czeka na mnie wieczorem pod uczelnią.